Cieć i Święto Konia

Trzy tematy z ubiegłego tygodnia, zdominowanego przez polską reprezentację, chodzą mi jeszcze po głowie. Dlatego postanowiłem się nad nimi pochylić.

Choć z lekkim poślizgiem, myślę, że warto, bo płyną z nich ciekawe wnioski. Najpierw temat, który mnie najbardziej zbulwersował, czyli reakcja holenderskiej prasy po odpadnięciu ich reprezentacji w eliminacjach do mistrzostw Europy. Fakt ten został zgodnie uznany za...

Teatr jednego aktora

Stanisław Czerczesow zaliczył w niedzielę debiut w roli trenera Legii. Na razie nie wiadomo czy będzie lepiej niż za Berga. Na pewno będzie weselej.

Mecz z Cracovią zakończył się pewnym zwycięstwem Legii 3:1. Choć może warto napisać, że była to raczej sromotna porażka gości. Jak podkreślił ich trener Jacek Zieliński, gospodarze strzelili wszystkie trzy bramki z kontrataków, po kuriozalnych błędach jego drużyny. 

Podwójna rzeczywistość

Zadając dzień wcześniej pytanie, nie sądziłem, że tak szybko otrzymam na nie odpowiedź. No, może nie jednoznaczną, ale na pewno mocno dołującą.

Zastanawiałem się, czy ktoś na szczytach futbolowej władzy może oprzeć się jeszcze pokusie wielkich pieniędzy? Po obejrzeniu najnowszej okładki magazynu „Der Spiegel” już raczej nie mam wątpliwości. To nie jakiś brukowiec, ale poważny niemiecki tygodnik. Jeśli okładkę... 

No, masakra…

Są takie dni, kiedy człowiek zastanawia się, czy to już pora umierać. Właśnie niedawno jeden przeżyłem. I próbuję to jakoś logicznie ogarnąć.

Obejrzałem w czwartek w telewizji krótką relację z finałowego turnieju Orlików rozgrywanego w Warszawie. Jeden z uczestników był wyjątkowo szczęśliwy i podniecony faktem, że w nim występuje. Rozbawił mnie do łez, gdy został zapytany o wrażenia przez reportera. 

Kit (man) PZPN

Przy okazji awansu reprezentacji do EURO 2016 dzieją się ciekawe rzeczy. Niektóre związane nawet ze sprawą… sądową. Trzeba tylko znać więcej faktów.

Po niedzielnym zwycięstwie nad Irlandią Zbigniew Bonek wyściskał się z prezydentem Andrzejem Dudą. Jednak dopiero w szatni, gdy ten przyszedł pogratulować piłkarzom awansu, a dokładnie tuż przed jej opuszczeniem. I choć zaliczył „misia”, nie widać było w...

Weźcie menażkę i walnijcie się w czaszkę!

Tak jak niestety przewidywałem, polskie media mają wielkiego zeza. Nie zauważyły czegoś, czego raczej nie chciały zauważyć. Nie pierwszy raz zresztą.

Chodzi o nową „aferę orzełkową”. Rozmawiałem wczoraj z jednym z redaktorów. Gdy zapytałem go o nieszczęsnego orzełka na koszulkach z napisem (z przodu) „Vive la Pologne 2016", w jakich świętowali awans piłkarze Nawałki, od razu odpowiedział...

...a orzełek na plecach

Reprezentacja Polski pokonała Irlandię 2:1 w ostatnim meczu eliminacyjnym i pojedzie na EURO 2016. Niestety, świętowanie zaczęło się od sporej wpadki.

Piłkarze cieszyli się wczoraj na całego na płycie boiska po pokonaniu Irlandii. Przygotowano odpowiednią oprawę do pamiątkowego zdjęcia, do którego autorzy awansu stanęli na środku boiska. PZPN dba o odpowiednie nagłośnienie swojego sukcesu. Dlatego zawodnicy ubrali się... 

Rozbudowane ego

Po czwartkowym meczu w Glasgow niespodziewanym bohaterem mediów stał się były piłkarz, który na Hampden Park wystąpił w zupełnie nietypowej roli.

W szkockim wydaniu brukowca „The Sun” pojawiła się informacja, że podczas spotkania z Polską na stadionie doszło do incydentu. Dariusz Dziekanowski, ekspert stacji Polsat, uderzył jej dziennikarza Bożydara Iwanowa. Zakładam, że informacja jest prawdziwa, choć takiej...

Wesele zamiast pogrzebu

Horror ze Szkocją na Hampden Park okazał się dla mnie pouczający z kilku powodów. Nie chodzi jednak w najmniejszym stopniu o sprawy czysto piłkarskie.

Gdyby ktoś przeoczył wspomniane wydarzenie, informuję, że mecz zakończył się wynikiem 2:2. Obie bramki dla Polaków zdobył Robert Lewandowki - już w trzeciej i ostatniej minucie doliczonego czasu gry! Właściwie ostatniej sekundzie, bo sędzia spotkania już nie wznowił.

Straszenie bobasa

Kilka godzin przed meczem ze Szkocją w Glasgow odnoszę wrażenie, że główną kwestią pozostaje, kto komu (nie?) złamie nogę. I to w pierwszym kwadransie.

W spotkaniu przed rokiem ze Szkocją w Warszawie Gordon Greer miał właśnie ochotę złamać nogę Robertowi Lewandowskiemu. Udało mu się tylko uszkodzić ochraniacz Polaka założony na piszczel. Szkot powinien wylecieć z boiska, a nie dostał nawet żółtej kartki.