2026-04-15
Za trudne pytania
Niektóre tytuły tekstów w mediach należą do moich ulubionych. Niestety często są „pompowane” zdecydowanie ponad miarę. Czy tym razem będzie podobnie?
Oto wspomniany tytuł (za: przegladsportowy.onet.pl): „Polak na ustach wszystkich. Giganci ustawiają się w kolejce”. A oto jego uzasadnienie:
„Kacper Kozłowski jest jednym z najgorętszych nazwisk w tureckiej piłce. Młody pomocnik Gaziantep FK imponuje formą w Süper Lig i wyrasta na lidera swojego zespołu”.
Gdyby ktoś nie pamiętał, przed kilkoma laty Kozłowski był uznawany za największy talent w polskiej piłce, podobnie jak teraz Oskar Pietuszewski. Uświadomiłem sobie, czytając co o nim pisałem tuż przed odejściem z Pogoni Szczecin w 2022 roku, że jego charakterystyka była wręcz bliźniaczo podobna do gracza FC Porto:
„Ma dopiero osiemnaście lat, ale w sposobie poruszania się po boisku, odwadze w podejmowaniu decyzji, chęci kreowania akcji rzeczywiście przerasta zawodników w swoim wieku. Na pewno w jego grze nie ma żadnego strachu cechującego często młodych zawodników dopiero wchodzących do drużyny. Żadnych zagrań „na alibi”, czyli do najbliższego zawodnika, byle tylko nie popełnić błędu”.
Ale zauważyłem jeszcze:
„Trzeba jednak od razu doprecyzować – wypada naprawdę korzystnie na tle zawodników w polskiej lidze. Zachwyty nad nim wynikają bowiem głównie z takich właśnie porównań”.
Słowa okazały się boleśnie prorocze. Gdy kupił go za równowartość 11 milionów euro angielski Brighton and Hove Albion, już dzień po transferze oddał na wypożyczenie uznając, że Polak nie ma na razie najmniejszych szans na debiut w Premier League. Najpierw więc występował w belgijskim Royal Union Saint-Gilloise, potem w holenderskim Vitesse Arnhem. Czyli uznano go za dopiero materiał na piłkarza, transferową inwestycję. Dwa i pół sezonu ogrywania się w ligach silniejszych od polskiej nie wystarczyły, by jego angielski pracodawca uznał, że jest już na tyle dobrym zawodnikiem, by dać mu szansę we własnym klubie. W Premier League nie zadebiutował. Oddano bo, chyba bez żalu, do tureckiego Gaziantepu.
Teraz znów ma podbijać świat, choć na razie tylko w polskich mediach (za: wp.pl):
„Anglicy z czasem zrozumieją, co stracili. W Gaziantep jego gwiazda świeci najjaśniej - mówi o Kacprze Kozłowskim turecki dziennikarz. Mustafa Teke jest przekonany, że pomocnik może odgrywać istotną rolę również w reprezentacji Polski”.
Ile już razy na podobne teksty trafiałem? Z reguły wszystkie były totalnie bezrefleksyjne. Podniecenie potencjalnym (faktycznym) transferem sprawiało, że nikt nie zadawał zbyt trudnych pytań, bo mogłyby z pewnością sprawić, że opisana historia w internecie zdecydowanie słabiej by się klikała. Czy rzeczywiście w Brighton pracują wyłącznie nieudacznicy, skoro nie dali mu żadnej szansy na występ w pierwszym zespole? Czy Jan Urban jest kolejnym z nich, skoro nie zauważył takiej gwiazdy tureckiej ligi?
Pytania można mnożyć, ale po co? Kto potrafi trzeźwo myśleć nie musi takich stawiać, bo bez ich pomocy potrafi wszystko odpowiednio ocenić. Kto nie potrafi, woli skupiać się na efekciarskim wydźwięku swojej twórczości, więc na pewno nie będzie takich zadawał.
▬ ▬ ● ▬








