2026-04-20
To nie jest łatwe stanowisko
Znany polski klub do wzięcia od zaraz. No, prawie. Do tego trzeba spełnić określone warunki. I właśnie one przyciągnęły najmocniej moją uwagę.
Jarosław Królewski, właściciel Wisły Kraków, bo właśnie o ten klub chodzi, lekko się zagotował. Może nawet nie lekko, skoro postanowił ukrócić pojawiające się informacje dotyczące przejęcia części akcji swojego klubu przez właściciela Wieczystej Kraków Wojciecha Kwietnia. W związku z tym wrzucił do internetu solidny tekst na wspomniany temat, lojalnie uprzedzając (za: X, @jarokrolewski; pisownia oryginalna):
„Piszę długo i wyczerpująco, bo nie chce mi się tłumaczyć po kawałku spekulacji medialnych, które idą w złym kierunku”.
I już na początku zaznaczył:
„Nie ma żadnych planów zmiany u »szczytu władzy« - z prostego powodu: nie dostaliśmy takich ofert, ani finansowych, ani na tyle silnych koncepcyjnie, żeby było to możliwe. Po prostu. Jak się pojawią - będą w odpowiedni sposób analizowane”.
Choć jednocześnie zaznaczył:
„Mogę bez problemu przekazać wszystkie akcje każdemy kto zjawi się w klubie z konkretną wizją - zostawię sobie symboliczny udział na pamiątkę. Ale wtedy ten ktoś musi wziąć pełną odpowiedzialność za kierunek i rozwój klubu. Z mojej strony deklaruję pełne wsparcie w okresie przejściowym - pomogę poukładać proces, zadbać o ciągłość działania i przygotować zespół do współpracy. Jestem też zdania, że każda taka oferta powinna być wprost upubliczniona kibicom. To dla nich to robimy. W związku z tym, jak tylko się pojawi od razu Wam powiem, że się pojawiła”.
To dobrze świadczy o Królewskim. Przed laty, bazując na jego deklaracjach i wypowiedziach, wydawał mi się osobą z wielkim ego i przerostem formy nad treścią w podejmowanych tematach. Ale z czasem zdecydowanie zmieniłem zdanie, co dowodzi, że nie należy oceniać ludzi zbyt pochopnie zanim się ich dobrze nie poznać. A gdy miałem okazję go poznać, okazało się, że to normalny człowiek wcale nie udający mądrzejszego niż jest.
Dlatego wniosek z cytowanego powyżej fragmentu płynie dla mnie taki, że najważniejsze jest działanie dla dobra ukochanego klubu. Nikt nie może być od niego ważniejszy, nawet ja sam, choć jestem właścicielem. Czyli, jak pojawi się ktoś lepszy, zasobniejszy finansowo, z lepszą wizją rozwoju od mojej, dam mu rządzić. Trzeba go jednak starannie wyselekcjonować, bowiem:
„Dla waszej wiedzy - to nie jest łatwe stanowisko :)”
Wierzę, dlatego nigdy żadnemu właścicielowi czy prezesowi klubu, szczególnie tak znanego, nie zazdrościłem i na pewno zazdrościć nie będę, bo potrafię sobie wyobrazić pod jak wielkim ciśnieniem musi nieustannie funkcjonować.
Królewski przekazał jeszcze jedną informację:
„Obecny budżet na pierwszą drużynę to około 1.2 mln miesięcznie netto. Chcemy zgodnie z prognozą złożoną w licencji PZPN aby wyniósł około 1.6 mln miesięcznie netto (to bez scenariuszy inwestorskich i innych romantyzmów)”.
Skoro wspominam o niej na końcu, to chyba najlepiej dowodzi jak zmieniła się sytuacja Wisły. Już nikt nie zastanawia się, czy przetrwa, czyli jej kondycja finansowa musi być co najmniej stabilna. Co ją nie zabiło, to ją wzmocniło. I płynie do Ekstraklasy.
▬ ▬ ● ▬








