2026-04-19
Nie osiągnie nic
W subiektywnym podsumowaniu tygodnia o właścicielu polskiego klubu i jego radosnej twórczości w ostatnich dniach. I jeszcze o drugim, dla kontrastu.
Alex Haditaghi, właściciel i prezes Pogoni Szczecin, nie da o sobie zapomnieć nawet na chwilę. W tym jest bliźniaczo podobny do Zbigniewa Bońka, bo tak jak on systematycznie korzysta z mediów społecznościowych, by regularnie przypominać światu o swoim istnieniu. Przed kilkoma dniami nieźle nawywijał formułując takie oskarżenia pod adresem pracowników klubowej akademii (za: X):
„Korupcja, pasożytnicze zachowania i złe postępowanie nie będą akceptowane pod moim kierownictwem. Nasza Akademia będzie zbudowana z osób uczciwych, uczciwych i niepoddających się wątpliwym zachowaniom i działaniom”.
Jak to u niego bywa, najpierw coś napisze, potem (nie)pomyśli. Nie przejmuje się zupełnie, że rzuca bardzo poważne oskarżenia bez przedstawienia dowodów. Tak jak wcześniej nie przejął się zupełnie potencjalnymi konsekwencjami ujawnienia zarobków klubowej gwiazdy, Kamila Grosickiego.
Kolejnym przykładem jego radosnej twórczości były wydarzenia po sobotnim meczu Pogoni z Lechem Poznań przegranym 1:2 (za: wp.pl):
„Zwołał naradę zarządu klubu ze sztabem szkoleniowym, która rozpoczęła się w sobotę, a zakończyła w niedzielę. Będzie ona prawdopodobnie kosztowna dla klubu, ponieważ Kanadyjczyk irańskiego pochodzenia nie wypuścił z niej trenera Thomasa Thomasberga na pomeczową konferencję prasową. Sprawa odwołania konferencji będzie najpewniej rozpatrywana w przyszłym tygodniu przez Komisję Ligi”.
Co jeszcze wymyśli? Nie wiem, choć raczej nic mnie w jego wykonaniu specjalnie nie zaskoczy. Wiem jedno – ktoś z tak wielkim narcystycznym ego, kto działa wyłącznie pod wpływem emocji, nigdy niczego w piłce nie osiągnie! Trzeba z szacunkiem odnieść się do działań Haditaghiego po przejęciu Pogoni za spłacenie jego ogromnych długów. Ale bazując na tym nie nabył bynajmniej prawa, by zachowywać się niczym nieomylny Bóg. Szkoda, ze tego nie rozumie.
Gdy kiedyś Józef Wojciechowski był właścicielem Polonii Warszawa i żądał natychmiastowych zwycięstw dowodząc, że z racji wielu nie ma już czasu czekać. Na piłce się nie znał, więc nie był w stanie pojąć, że kto czasem nie potrafi czekać, nic w tej branży nie osiągnie. I on nic z Polonią nie osiągnął.
Akurat przed kilkoma dniami dostałem z tego klubu maila z informacją prasową i pomyślałem, że stanowić może idealną puentę do wydarzeń w Szczecinie:
„Klub poszukuje terenu o powierzchni od 5 do 15 hektarów, zlokalizowanego w Warszawie lub w jej bezpośrednim sąsiedztwie, najlepiej przeznaczonego w miejscowych planach zagospodarowania pod sport i rekreację. Szacowany koszt inwestycji wynosi około 50 mln zł i zostanie w całości sfinansowany ze środków własnych Polonii Warszawa, bez angażowania funduszy samorządowych”.
Gdy wiele klubów podłączonych jest od lat do kroplówki z miejskimi pieniędzmi, bez których nie potrafiliby funkcjonować, oni deklarują wydanie 50 milionów z własnych środków!
Właściciel i prezes Polonii, Gregoire Nitot, w odróżnieniu od Haditaghiego nie przypomina nikomu na siłę o swoim istnieniu w mediach społecznościowych, nie rzuca w nich oszczerstw pod niczyim adresem. Robi swoje, bez zbędnego rozgłosu walcząc o powrót Polonii do Ekstraklasy. Mam nadzieję, że znajdzie tereny pod budowę ośrodka, czego życzę. Na pewno wydane na niego pieniądze zaprocentują w przyszłości.
Chciałbym życzyć Haditaghiemu więcej pokory, choćby tyle, ile ma Nitot, ale wiem, że to niewykonalne...
▬ ▬ ● ▬








