2026-05-08
Może warto jeszcze raz spojrzeć w...
Michał Probierz wraca na trenerską ławkę. No, powiedzmy, że wraca. Na moment w mocno towarzyskim kontekście. Ciekawsze jest, co z tej okazji miał do…
Były selekcjoner reprezentacji Polski przypomni się wkrótce kibicom w roli w jakiej oglądaliśmy go przez lata. Pod koniec maja dojdzie we Wrocławiu do meczu oldbojów: Polska – Reszta Świata (Ultimate Legends Night). I Probierz ma być trenerem tej drugiej drużyny, a Adam Nawałka pierwszej.
Kilka takich meczów już w życiu zaliczyłem i odnoszę się do nich z realistyczną rezerwą. Wiem, że od piłkarskich emerytów cudów wymagać nie mam prawa, więc wymagać nie zamierzam. Ich popisy będą niczym relacja z meczu odtwarzana w zwolnionym tempie. Miałem szczęście oglądać na żywo Rivaldo czy Andrija Szewczenkę, że wymienię tylko najbardziej znaną dwójkę z anonsowanego składu drużyny legend, gdy byli jeszcze aktywnymi zawodnikami. Nie mam więc za bardzo ochoty porównywać ich obecnych możliwości z tymi sprzed lat. Ale rozumiem, że na pewno nie zabraknie kibiców posiadających odmienne zdanie we wspomnianej kwestii. I dobrze, życzę miłych wrażeń.
Oficjalna konferencja prasowa promująca mecz stała się okazją do przepytania jej uczestników także na inne tematy. I dlatego wspomniany trener Probierz zdążył po dłuższym okresie milczenia odnieść się do kilku tematów, które mocno intrygowały wszystkich w momencie jego rozstania z kadrą. Choć szczerze mówiąc szybko zdałem sobie sprawę, że do jego wypowiedzi lepiej podchodzić z podobną rezerwą jak do popisów piłkarskich oldbojów.
Oto pierwszy fragment (za: sport.tvp.pl):
„Zawsze w życiu trenera podejmuje się różne decyzje. Raz są gorsze, raz lepsze. Z perspektywy czasu zawsze najważniejsze jest jednak to, że kiedy się patrzy w lustro, trzeba wiedzieć, że ta decyzja była dobra. Jestem kibicem reprezentacji Polski i życzę jej, aby osiągała sukcesy”.
Nie wątpię, że życzy reprezentacji osiągania sukcesów. No, ale nie wiem, czym spojrzenie w lustro się zakończyło. Czy jednak dostrzegł jakieś błędy w swoim postępowaniu?
Mniej więcej ta sama uwaga odnosi się do kolejnego fragmentu dotyczącego największej polskiej gwiazdy:
„Nasze relacje wyglądają tak, jak wyglądały, nie ma innej możliwości. Życzę Lewandowskiemu powodzenia, jak i wszystkim piłkarzom naszej reprezentacji. Ciągle słyszałem i czytałem, że wyrzuciłem Lewandowskiego z kadry. Nie, nie wyrzuciłem z kadry, tylko zabrałem opaskę. Reszta potoczyła się zupełnie inaczej”.
Czyli, skoro „relacje wyglądają tak, jak wyglądały”, to, na zdrowy rozum, nic się w nich nie poprawiło, bo „nie ma innej możliwości”. I nawet to mnie nie dziwi. Dlaczego niby miałyby się nagle poprawić? Nie bardzo rozumiem, co może znaczyć - „reszta potoczyła się zupełnie inaczej”. Czyżby Probierz uważał, że po „tylko” odebraniu Lewandowskiemu opaski, bo przecież go z kadry nie wyrzucił, ten bez żadnej wątpliwości z wielką pokorą jego decyzję przyjmie?
I na koniec jeszcze:
„Pracuję praktycznie już 27 lat jako trener. Śmiać mi się chcę, jak słyszę, że praca w kadrze to już podsumowanie trenera. Ludzie zapominają, że byłem w klubach, które wyciągałem z różnych sytuacji. Nie mam żadnych powodów do smutku. Wręcz przeciwnie, bo awansowaliśmy za mojej kadencji na wielką imprezę. Pojechaliśmy na mistrzostwa Europy, na których dobrze się zaprezentowaliśmy. Nie mam zamiaru się przed nikim chować ani tłumaczyć, bo uważam, że zrobiłem dobrą pracę w reprezentacji”.
Oczywiście każdy ma prawo do własnej oceny jak ważne w trenerskim CV jest prowadzenie reprezentacji swojego kraju. Ale czy naprawdę można bez zastrzeżeń zaakceptować ocenę, że na ostatnich mistrzostwach Europy Polska dobrze się zaprezentowała? Może jednak warto jeszcze raz spojrzeć w lustro?
▬ ▬ ● ▬








