Korporacyjne ruchy

Fot. Trafnie.eu

Liam Rosenior nie jest już menedżerem Chelsea. Takie informacje przestały kogokolwiek dziwić. Choć przy okazji można postawić kilka intrygujących pytań.

W oficjalnym komunikacie Chelsea FC znalazło się zdanie:

„Klub nie podjął tej decyzji pochopnie, jednak ostatnie wyniki i występy były poniżej wymaganych standardów, a w tym sezonie wciąż jest wiele do zrobienia”.

Przekonamy się ile z tego uda się zrobić dotychczasowemu asystentowi Roseniora, Calumowi McFarlane, który do końca sezonu będzie pełnił funkcję tymczasowego menedżera. Drużyna zajmuje obecnie ósme miejsce ze stratą 7 punktów do piątego miejsca gwarantującego awans do Ligi Mistrzów, ale znajdujący się na nim Liverpool ma jeden mecz rozegrany mniej. A do końca sezonu pozostały Chelsea już tylko cztery kolejki na zniwelowanie tej straty, co wydaje się mało prawdopodobne.

Rosenior zaliczył wstydliwą passę przegrywając pięć meczów ligowych z rzędu i to bez strzelonej bramki. Po raz ostatni taka fatalna seria przytrafiła się londyńskiej drużynie w 1914 roku! A przecież w 2025 roku została klubowym mistrzem świata, wygrywając wcześniej także Ligę Konferencji. Czy ubiegły wyjątkowo ciężki, długi, przeładowany meczami sezon może mieć wpływ na niepowodzenia w obecnym? Przecież najpierw w styczniu stracił pracę Enzo Maresca, który do wspomnianych sukcesów doprowadził. A teraz, zaledwie po kilku miesiącach, także Rosenior.

Ciekawe, że gdy Chelsea zanotowała wspomnianą wcześniej serię porażek w 1914 roku, nikt z tego powodu nie został zwolniony. Ówczesny menedżer David Calderhead pracował w klubie od 1907 do 1933 roku. Na jego przykładzie doskonale widać jak bardzo zmieniły się realia panujące w obecnym futbolu.

Media już spekulują, że dymisja Roseniora będzie kosztować Chelsea aż 28 milionów funtów! Jeśli dobrze pamiętam, gdy w 2023 roku pogoniono z klubu Grahama Pottera (dziś trener reprezentacji Szwecji, która ograła niedawno Polskę) po niecałym sezonie pracy, media też spekulowały o jego odprawie, ale „tylko” 5 milionów funtów.

Jednak warto zadać pytanie kto i na jakich warunkach zatrudnił Roseniora? Przecież nigdy wcześniej nie prowadził drużyny w Premier League, tylko w niższych ligach (Derby County, Hull City). Czy praca we francuskim Racing Strasbourg wystarczyła, by z niedoświadczonym w sumie menedżerem podpisać kontrakt aż do 2032 roku? I to na warunkach, jeśli prawdziwe są medialne spekulacje o odszkodowaniu, które można by podciągnąć pod działania na szkodę spółki.

Choć z drugiej strony – kto bogatemu zabroni? Właścicielem Chelsea jest konsorcjum BlueCo, które przejęło klub w 2022 roku, by w kolejnym zostać właścicielem także Strasbourga. Czyli przechodząc w styczniu z jednego do drugiego Rosenior jakby zamienił jeden stołek na drugi w tej samej korporacji.

Tworzący konsorcjum udziałowcy, skoro stać ich było na takie zakupy, na pewno znają się na zarabianiu pieniędzy. Na piłce zdecydowanie gorzej.

▬ ▬ ● ▬